wtorek, 20 listopada 2012

Kruche babeczki z owocami



Ostatnio moja aktywność w kuchni nieco spadła, ale powiedzmy, że spowodowane jest to tym, że zbieram w sobie dobrą energię i zapał na grudniowe wypieki ;)

Dostałam w prezencie silikonowe foremki na babeczki, więc nie było innego wyjścia, jak je wypróbować.




Jestem bardzo zadowolona i polecam to cudo wszystkim! Już planuję zakup kolejnych form, tym razem nieco większego kalibru ;)
Przygotowałam przy ich użyciu babeczki tiramisu* (przepis wkrótce się pojawi) i kruche, kolorowe, owocowe babeczki, które wszystkim się podobały i smakowały ;)





Składniki:
2 szklanki mąki krupczatki
1/3 szklanki cukru pudru
200 g zimnego masła
2 żółtka

Wykonanie:
Składniki ciasta posiekać nożem, szybko zagnieść, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na 30 minut. Wyrabianie ciasta wciąż nie jest moją najmocniejszą stroną, ale jeśli też macie z tym problem nie poddawajcie się, w końcu trening czyni mistrza:)

Po upływie tego czasu, należy rozwałkować ciasto i wykrawać kółka (najlepiej za pomocą szklanki). Nastepnie wylepić ciastem foremki (te muffinowe do połowy wysokości). Jeśli korzystacie z innych foremek niż silikonowe to (koniecznie!) dokładnie wysmarujcie je tłuszczem. Pamiętajcie, aby dno ciastek przekłuć lekko wykałaczką lub widelcem, dzięki temu unikniecie nadmiernego unoszenia się ciasta. Piec przez około 15 min. w temperaturze 200ºC.


Masa budyniowa:
Ugotować dowolne budynie z połowy ilości mleka zalecanego na opakowaniu. Jeszcze ciepłym budyniem napełnić babeczki. Udekorować dowolnymi owocami. Wierzch możecie dodatkowo posypać cukrem pudrem.

Smacznego. ;)




Uwagi: Wnętrze babeczek możecie wypełnić bitą śmietaną, konfiturą... w zasadzie czym tylko chcecie. Jeśli macie zamiar dekorować babeczki pokrojonymi bananami - pamiętajcie, żeby wcześniej skropić je obficie sokiem z cytryny. 



poniedziałek, 29 października 2012

Ciasto marchewkowe


Ciasto marchewkowe? Ciasto z warzywa? A jakże! Smaczne, pożywne, zdrowe i mało kaloryczne ;)  
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się upiec coś z dyni, ale teraz króluje marchew. Piękna, bardzo pomarańczowa wprost z ogródka mojej mamy.





Składniki:
2 szklanki mąki (u mnie pszenna i żytnia)
1/3 szklanki oliwy z oliwek lub dobrego gatunkowo oleju
2 jajka
1 łyżka miodu
1 łyżka cukru trzcinowego
3 duże marchewki
1 duże jabłko
szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki orzechów włoskich
2 łyżki migdałów
4 suszone morele
4 suszone śliwki
1 łyżka rodzynek
2 łyżki suszonej żurawiny
przyprawy: cynamon, imbir, gałka muszkatołowa


Wykonanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 180 C. Obraną marchew i jabłko ścieramy na tarce z drobnymi oczkami (jabłko można zetrzeć na grubych). Orzechy i suszone owoce kroimy na mniejsze kawałki i oprószamy je częścią mąki, po to, aby się nie sklejały.
Miksujemy jajka wraz z cukrem, miodem i olejem. Następnie dodajemy startą marchew i jabłko, mąkę, sodę, sól oraz przyprawy. Gdy uzyskamy odpowiednią konsystencję, dodajemy bakalie i delikatnie mieszamy łyżką.
Do keksowej formy wyłożonej papierem lub cienko posmarowanej olejem, wykładamy ciasto. Pieczemy przez około 50 minut - stan ciasta sprawdzamy drewnianym patyczkiem.




Uwagi: Ciasto jest raczej mało słodkie, więc jeśli przepadacie za słodkimi wypiekami możecie:
-zwiększyć ilość miodu/cukru w przepisie
-dodać więcej suszonych owoców
-przed podaniem posmarować wierzch ciasta łyżeczką miodu (polecam!)

Jeśli chodzi o orzechy to możecie dodać nerkowce, orzechy laskowe i inne.. ja skorzystałam z tych, które akurat miałam w domu.


Ciasto idealnie nadaje się na podwieczorek lub drugie śniadanie. Jest bardzo sycące i jestem przekonana, że posmakuje wszystkim wielbicielom keksa. 


Smacznego! ;)



środa, 24 października 2012

Bardzo czekoladowe babeczki, czyli przepis na ciasto brownie



Tym razem coś dla wszystkich miłośników czekolady. Bardzo mocno czekoladowe babeczki z musem z mlecznej czekolady. Za słodko? Ależ skąd! ;)





Czym właściwie jest brownie? To ciemne, zbite, ciężkie i bardzo czekoladowe ciasto. Ma jedną podstawową zaletę - nie może się nie udać.

Tym razem w kuchni towarzyszył mi mój R., który nie tylko dokumentował pieczenie i jego efekt, ale także próbował, zmywał, podawał, a nawet trochę pomagał! ;)

Składniki

Ciasto:
75 g masła
75 g mlecznej czekolady
75 g cukru trzcinowego
2 jajka
60 g mąki pszennej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

Mus czekoladowy:
200 g mlecznej czekolady
3 żółtka
40 g drobnego białego cukru
1,5 łyżeczki żelatyny
150 ml śmietany 36%

Dodatkowo:
bita śmietana
orzechy włoskie
kakao


Wykonanie:
Piekarnik nagrzać do 160 stopni. Masło pokroić na kawałki, czekoladę połamać na kostki, włożyć do suchej metalowej miseczki i roztopić razem w kąpieli wodnej. Masa ma być błyszcząca i lejąca. Gdy wystygnie dodać cukier trzcinowy i roztrzepane wcześniej jajka, dokładnie wymieszać na jednolitą masę.
Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia, dodać do masy i delikatnie wymieszać łyżką.
Papilotki napełnić ciastem do połowy (można do 2/3 objętości) i piec przez około 18 minut.







Ciasto po upieczeniu znacznie opadnie, ale nie przejmujcie się tym, bo tak ma być.
Babeczki zostawiamy do wystudzenia i zabieramy się za przygotowanie musu czekoladowego.
Połamaną czekoladę należy roztopić w kąpieli wodnej, a potem wystudzić.
Żółtka (w temperaturze pokojowej) ubić z cukrem na sztywną pianę, dodać do nich ostudzoną czekoladę i bardzo delikatnie wymieszać.
Żelatynę należy rozpuścić z 2-3 łyżkami gorącej wody. Lekko ciepłą żelatynę dodać do masy czekoladowej i delikatnie wymieszać. Ubić śmietanę na sztywną pianę i połączyć z masą, bardzo delikatnie mieszając.  Wstawić do lodówki na około 2 godziny, aby mus nieco zastygł.

W zależności od uzyskanej konstytencji musu można:
1) przełożyć go do rękawa cukierniczego i wycisnąć masę na babeczki
2) posmarować wierzch babeczek musem czekoladowym i udekorować bitą śmietaną (oczywiście samodzielnie przygotowaną).

Posypać babeczki zrumienionymi kawałkami orzechów i kakao. Deser należy przechowywać w lodówce.




Z przepisu wychodzi 12 babeczek.

Uwagi: Babeczki podajemy z papilotkami i jemy je widelczykiem, bo inaczej się po prostu nie da.






wtorek, 2 października 2012

Ciasteczka owsiane



Marzą się Wam ciasteczka, które są idealnie kruche i mają bardzo intensywny owsiany smak? Ciasteczka, które przypominają te sklepowe, a jednak nie są sztuczne i nafaszerowane chemią?
Wypróbowałam już wiele przepisów i wreszcie znalazłam ten, który spełnia moje oczekiwania.

Piekłam je wielokrotnie i nie znam osoby, której by one nie zasmakowały. Na majówkowy wyjazd w góry zabrałam spory zapas tych pyszności, znajomi zajadali je z wielką ochotą, a kolejnego dnia nie było już po nich śladu ;)    To chyba mówi samo za siebie.






Składniki:
200 g miękkiego masła
1/2 szklanki drobnego cukru
1/3 szklanki brązowego cukru
1 duże jajko
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
3 szklanki płatków owsianych górskich

Polewa czekoladowa: 

100g czekolady mlecznej, deserowej lub gorzkiej
1 łyżka masła


Wykonanie:

Wymieszać w misce płatki owsiane z mąką, sodą, proszkiem do pieczenia i solą. Masło wraz z cukrem utrzeć na puch, następnie dodać jajko i aromat waniliowy, wszystko dokładnie wymieszać. Dodać suche składniki i jeszcze raz wszystko ze sobą wymieszać. Nie przejmujcie się tym, że powstała masa będzie dość zbita i twarda - taka powinna być :)

Na blachę wyłożyć papier do pieczenia i można przystąpić do formowania ciasteczek. Na dłoń nabrać trochę ciasta i zrobić z niego kulkę o wielkości orzecha włoskiego. Następnie ułożyć na blaszce i lekko spłaszczyć widelcem. Pamiętajcie, żeby zachować duże odstępy, bo ciasteczka mocno rosną i rozlewają się.
Piec w temperaturze 180°C przez jakieś 12-15 minut.
Po wyjęciu z piekarnika trzeba chwilę poczekać, aby ciasteczka stwardniały i wtedy można je bez obaw ściągnąć z blachy.


Gdy skończycie piec ciasteczka możecie zabrać się za przygotowanie polewy. Należy rozpuścić czekoladę z masłem w kąpieli wodnej (na garnku z gotującą się na małym ogniu wodą, umieszczamy metalową miskę, do której wkładamy czekoladę i masło, mieszamy do roztopienia się składników) i dekorować ciasteczka.
U mnie część z nich została lekko muśnięta czekoladą, zaś pozostałe zyskały czekoladowe spody. Wybór należy do Was ;)







Z podanych składników wychodzi jakieś 60 ciasteczek.
Można je spokojnie przechowywać przez dłuższy czas w metalowym pojemniku, a one zachowają swoją świeżość i kruchość ;)

niedziela, 30 września 2012

Ciasteczka z kremem advocatowym



Przy okazji robienia advocatowych pralinek kupiłam dużą butelkę tegoż alkoholu. A jako, że raczej nie mam w zwyczaju pijać słodkich likierów, postanowiłam wykorzystać go w nieco inny sposób ;)
Upiekłam ciasteczka z nadzieniem advocatowym.





Składniki:
400 g mąki pszennej
270 g masła
130 g cukru pudru
2 żółtka
cukier wanilinowy
szczypta soli

na nadzienie:
120 g cukru pudru
3-4 łyżki likieru



Wykonanie:
Na stolnicę przesiać mąkę, dodać pokrojone masło i posiekać nożem. Następnie dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto. Owinąć je w folię spożywczą i włożyć na godzinę do lodówki. Gdyby pojawił się problem z połączeniem wszystkich składników, można dodać 2 łyżki jogurtu naturalnego (zagniatanie ciasta nie jest moją mocną stroną i w przypadku tych ciasteczek ratowałam się właśnie jogurtem).

Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość około 5 mm i wycinać dowolny kształt. W połowie ciasteczek wyciąć kółeczka.
Piec w temperaturze 160 stopni przez 10-15 minut na złoty kolor. Wyjąć i ostudzić.

Składniki na nadzienie utrzeć na jednolitą masę. Krem wyłożyć na całe ciastka i przykryć je ciastkami z dziurką, lekko przycisnąć. 





Uwagi: Starajcie się wykrawać ciastka mniej więcej równej grubości*.

Myślę, że równie smaczne ciasteczka mogą wyjść przy użyciu innych gęstych likierów, np. kawowego czy kokosowego.  Jeśli nawet nie smaczniejsze ;)))



*dzięki temu podczas pieczenia nie będą się wyginać w różne strony i ułatwi Wam to pracę przy ich zlepianiu.



sobota, 22 września 2012

Kruche ciasteczka z orzechami i czekoladą



Lubicie pieguski?  Jeśli tak, ten przepis jest stworzony dla Was ;)





Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka cukru (ja dałam pół szklanki brązowego i pół białego)
2 jajka
1 kostka margaryny
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 opakowanie cukru wanilinowego
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka orzechów (może to być mieszanka orzechów lub jeden typ, ja korzystałam z orzechów włoskich)
200 g czekolady mlecznej lub jeśli lubicie mniej słodkie wypieki 200 g gorzkiej czekolady

Wykonanie:
Miękką margarynę ucieramy z cukrem za pomocą miksera, następnie dodajemy jajka, proszek do pieczenia, sodę, sól, cukier waniliowy i mąkę. Całość należy dobrze utrzeć na jednolitą masę. Na koniec dodajemy pokrojoną w kosteczki czekoladę i posiekane orzechy, jeszcze raz mieszamy, po czym nakładamy łyżeczką małe ciasteczka na papier do pieczenia. Ciasteczka rozlewają się podczas pieczenia, dlatego najlepiej kłaść je w dość dużej odległości od siebie, by potem się nam nie skleiły.
 Piec na złoty kolor w temperaturze 180°C.






Ja przechowywałam ciasteczka zamknięte w pojemniku w lodówce, ale myślę, że spokojnie można je przechowywać w temperaturze pokojowej. Zachowują swoją kruchość i idealnie smakują do popołudniowej kawy ;)


Uwagi: Jeśli lubicie wyłącznie mleczną czekoladę, ale nie chcecie by Wasze ciasteczka były za słodkie, dajcie nieco mniejszą ilość cukru niż podano w przepisie. Myślę, że 3/4 szklanki cukru wystarczy.




piątek, 21 września 2012

Advocatowe pralinki



Od zawsze marzyłam, żeby móc zrobić własnoręcznie urodzinowe pralinki dla Ukochanego. No i w tym roku w końcu się udało! Wyszły przepyszne i wyglądały całkiem nieźle ;)   Niektórzy nie wierzyli, że sama przygotowałam te słodkie pyszności :)




Dość mojego przechwalania się, czas na przepis.

Składniki:
5 i 1/2 łyżki stołowej advocata
200 g białej czekolady
50 g masła


Wykonanie:
Advocat wlać do garnka z grubym dnem i podgrzać na małym ogniu. Gdy będzie bardzo ciepły i zacznie bulgotać, odstawić z ognia i dodać połamaną  białą czekoladę. Wymieszać, następnie dodać pokrojone na kawałki masło i mieszać do momentu aż powstanie jednolita i gładka masa.
Przełożyć do miseczki i wstawić do lodówki na około 2,5 godziny, aż masa będzie w połowie zastygnięta, na tyle sztywna, aby można ją było podzielić na części. Łyżeczką nabrać porcję masy i ułożyć ją na papierze do pieczenia, wstawić z powrotem do lodówki.
Gdy masa dodatkowo zastygnie, po około 2 godzinach, można uformować zgrabne kuleczki w dłoniach i wstawić do lodówki do całkowitego zastygnięcia, najlepiej na całą noc.


Do obtoczenia:
około 150 g czekolady w połączeniu z 3/4 łyżeczki oliwy,

Ja zrobiłam kilka wersji i u mnie wyglądało to następująco:
50 g mlecznej czekolady + mniej niż 1/2 łyżeczki oliwy
50 g białej czekolady + mniej niż 1/2 łyżeczki oliwy
50 g gorzkiej czekolady + mniej niż 1/2  łyżeczki oliwy
wiórki kokosowe



Wykonanie:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z oliwą, następnie  obtoczyć kuleczki advocatowe w masie czekoladowej. Układać gotowe pralinki na tacce wyścielonej papierem do pieczenia.Wstawić do lodówki do szybkiego zastygnięcia. Gdy polewa jest jeszcze miękka pralinki można udekorować wiórkami kokosowymi (do czego gorąco zachęcam!). Przełożyć do małych papilotek, przechowywać w lodówce.

Uwagi: Czekoladki nie roztopią się w temperaturze pokojowej. Do polewy czekoladowej dajcie naprawdę znikomą ilość oliwy, bo jak przesadzicie czekoladki będą miały nieco gorszy wygląd i będzie większa szansa, że się roztopią. 




Świetnie nadają się na prezent. Wystarczy włożyć je do papilotek, potem jakiegoś pudełka czy koszyczka, zapakować i voilà! :)




Osobiście najbardziej smakowały mi czekoladki w białej polewie z kokosem. Ale tak naprawdę wybór zależy od Was i od Waszych kubków smakowych :)



Przygotowanie tych pyszności jest naprawdę bardzo proste. Myślę, że takie czekoladki mogłyby być doskonałym prezentem na walentynki ;)